11. WYPRÓBUJ NOWY PRZEPIS NA... ZUPĘ KREM!

Zadałaś sobie kiedyś pytanie dlaczego Polacy tak kochają zupy i skąd się w kuchni polskiej w ogóle wzięły rosół, żur, ogórkowa, pomidorowa? I jak to jest, że większość z nas nie wyobraża sobie obiadu bez pierwszego dania zupy właśnie?! Mówimy o niej jak o tradycyjnej polskiej potrawie przekazywanej z pokolenia na pokolenie, wspominamy jako jeden ze smaków dzieciństwa, nie wyobrażamy sobie bez niej świąt Wielkanocnych – żurka i Bożego Narodzenia – czerwonego barszczu.



Pewnym zaskoczeniem był dla mnie może będzie i dla Ciebie fakt, że w kuchni staropolskiej nie znano zup! Chętniej sięgano po ryby, drób, wołowinę, baraninę i cielęcinę. Więcej pojawiało się, o dziwo!, potraw ze ślimakami niż np. bardzo popularnej dziś wieprzowiny!

Zupy naszym przodkom kojarzyły się z…. Francją! I tak, w pierwszej zachowanej polskiej książce kucharskiej z 1682(!), Compendium ferculorum, albo zebranie potraw, autorstwa Stanisława Czernieckiego (kuchmistrza Aleksandra Michała Lubomirskiego) zupy, tzw. potazie (fr. potages) znajdziemy wśród "dań francuskich" właśnie, zaraz za rozdziałem o potrawach mięsnych, do których, tu uwaga, zaliczono rosół! Zasadniczo, zupy, w takim znaczeniu w jakim rozumiemy je dziś, praktycznie nie istniały, i tak dla przykładu, wg powyższego autora, rosół był daniem mięsnym, czernina była potrawką, a żur, żurem było po prostu kiszone zboże. Zupą/potaziem nie była też polewka, czyli lekka, szybka zupa, przygotowana na bazie kilku tylko składników, ale nie na mięsie! Czasem zagęszczano ją chlebem, kaszami czy mąką. Więc wbrew, przynajmniej moim, wyobrażeniom polewki wcale nie były tłustymi i kalorycznymi potrawami. W przepisach Czernieckiego wśród polewek znajdziemy m.in. migdałową, winną, kaparową, mleczną, cebulową czy grochową, przy czym ta ostatnia niczym nie przypomina naszej poczciwej grochówki.

Rosół.
Podobno nie istniałby, gdyby nie Królowa Bona Sforza! I mimo, iż z badań w wawelskich ogródkach wynika, że na długo przed nią warzywa w kuchni polskiej były obecne(marchew znana była za czasów Łokietka),  to jej przypisuje się sprowadzenie zwanej popularnie dziś włoszczyzny, której produkty jak seler, por czy kapusta stały się podstawą do przyrządzania wywarów, bulionów do niektórych zup,a także rosołu! Z przekazów pamiętnikarskich dowiadujemy się nawet, że polscy szlachcice, przyzwyczajeni dotąd do pieczystego, narzekali jakoby Włosi spożywali dużo jarzyn i sałaty! Piotr Bikont, dziennikarz i krytyk kulinarny tak, po swojemu, tłumaczy pochodzenie słowa "rosół":  

Ciekawe, że słowo „rosół” nie występuje w żadnym innym słowiańskim języku, zastępuje je określenie „mięsna zupa”. Tymczasem "rosolare" to po włosku „gotować”. Wyobrażam sobie, że kucharze włoscy krzyczeli, iż trzeba warzywa wrzucić do garnka i...rosolare, rosolare. Pomocnicy kuchenni zapamiętali to – i tak mamy rosół. 

Osobiście jestem wielka fanką zup. Poza tymi tradycyjnymi jak rosół, grochówka i ogórkowa lubię eksperymentować z zupami krem! Wypróbuj i Ty!


CHRZANOWA


- na 4 osoby -
2 pory (białe części)
1 korzeń pietruszki
1 łodyga selera naciowego
2 łyżki masła klarowanego
5 szklanek zimnej wody
1 liść laurowy + kilka ziaren ziela angielskiego
4 ziemniaki
2 ząbki czosnku
2-3 łyżki chrzanu tartego (może być ze słoiczka, dobrej jakości)
2/3 szklanki śmietany do zupy
sok z cytryny
kiełki (np. rzodkiewki)
sól + pieprz 

Warzywa (prócz ziemniaków)obieramy i kroimy na drobną kostkę. Podsmażamy na maśle klarowanym. Całość zalewamy wodą, a następnie dodajemy liść laurowy i ziele angielskie. Na początku delikatnie tylko doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy ok. 20min. a następnie dodajemy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki i gotujemy do miękkości warzyw. Usuwamy liść i ziela i całość blendujemy(pamiętaj, żeby przestudzić nieco zupę, żeby ostrza się nie stępiły). Na koniec dodajemy przepuszczony przez praskę czosnek, chrzan i śmietanę. Całość doprawiamy do smaku solą, pieprzem i kilkoma kroplami cytryny. Zupę dobrze podgrzej! Podawaj z kiełkami!


ROZGRZEWAJĄCA ZUPA KREM
Z MARCHWI i POMARAŃCZY Z CHILLI


- na 4 osoby -
550g marchewki
4 łyżki oleju kokosowego
1 nieduża cebula
1 łyżka startego świeżego imbiru
sok i skórka z jednej pomarańczy
ok. 700ml bulionu warzywnego
chilli – duża szczypta mielonego lub płaska łyżeczka w płatkach
sól morska + pieprz
świeży tymianek do dekoracji

W garnku na oleju kokosowy szklimy cebulę pokrojoną w kostkę. Następnie dodajemy obrane i drobno pokrojone marchewki. Dodajemy imbir, chilli i delikatnie doprawiamy solą i pieprzem. Smażymy ok. 10min. Następnie dodajemy sok z pomarańczy, startą skórkę i bulion. Pod przykryciem gotujemy na małym ogniu aż do miękkości marchewki. Dalej całość blendujemy i ostatecznie doprawiamy. Zupę podajemy gorącą udekorowaną tymiankiem.


CUKINIOWA z  niebieskim serem pleśniowym,
z przepisu zwyciężczyni Masterchef’a Beaty Śmiechowskiej




Bon appétit!

Komentarze

  1. Mniam ♥ Wyglądają cudownie :)

    lifebysusanna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega ciekawy wpis! Uwielbiam takie kilinarne anegdotki ☺. W dodatku robię nawet podobną zupę marchewkową. Mniam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

6. UCZ SIĘ JĘZYKÓW OBCYCH